Leciałam właśnie samolotem siedząc koło taty i słuchając muzyki. Dzisiaj jest mój " Wielki dzień ". Prze prowadzam się z Madrytu do Californii. Za bardzo tego nie chce, ale mój tata dostał tu lepiej opłacaną pracę. Nawet nie wiem jak wygląda mój dom, pokój, a co gorsza szkoła i przyjaciele. Czy oni mnie wogóle za akceptują? Lecę już tam 5 godzin, więc myślę że zaraz wylądujemy.
- Tato ile jeszcze, mam tak siedzieć?
Mój tata to naprawdę super gość. Jest wysoki, dobrze zbudowany. Ma piwne oczy i kasztanowe krótkie włosy. I co najważniejsze zawsze mnie wspiera i potrafi rozśmieszyć.
- Za jakieś 20 minut będziemy już na lotnisku.Westchnęłam tylko cicho pod nosem. Ile mam tak siedzieć?! Ścierpłam jak nigdy, jeszcze nie można ty sms z przyjaciółmi ( oczywiście z Madrytu bo tu jeszcze nikogo nie znam). Słuchałam muzyki, słuchałam i nagle zasnęłam. Śnił mi się jakiś wielki dinozaur, który sprzedawał hot-dogi. Dziwne nie??? Ale to jakby moja rzeczywistość, jestem trochę pokręcona. Może teraz coś o mnie bo się wogóle nie przedstawiłam. Mam na imię Laura....Laura Marano. Mam 17 lat. Jak już wiecie przeprowadzam się z Tatą do Kalifornii. Nie mam rodzeństwa. Matka zmarła jak miała 6 lat. Uwielbiam jeździć na wrotkach i śpiewać. Mój pies nazywa się Rocky. Jest rasy border collie
. Uwielbia zabawę i wszystko co jest związane z wodą. Jest Czarno biały i ma dopiero rok. Ale skończmy z psem bo jeszcze nie wiecie jak ja wyglądam. Mam długie kręcone jasno kasztanowe włosy. Jestem średniego wzrostu dokładnie 1,73 - to chyba nawet wysoka. Moje oczy są ciemno brązowe. Jestem trochę pokręcona ( po tacie ). Chyba to wam wystarczy, zresztą mój opis macie w karcie na górze " postacie". Obudziłam się po jakiś 10 minutach. Właśnie lądowaliśmy. Wbiłam się paznokciami w fotel i zamknęłam oczy. - Już wylądowaliśmy, jak się zaraz nie wyniesiemy to polecisz z powrotem do domu. - zażartował tata.
Faktycznie lądowanie było prawie niewyczuwalne. Podniosłam się szybko z fotela i skierowałam ku wyjściu. Jak na złość do samolotu podłączyli długi tunel, którym od razu wchodziło się na budynek lotniska. Oni mi to zrobili na złość, ja tak czekałam na nowy klimat, a mi jakiś tunel podłączają. Nic na to nie poradzę weźmiemy z tatą walizki i wychodzimy.
- I jak wrażenia po pierwszym locie?? - spytał mnie nagle tata, kładąc dłoń na ramieniu.
- Lot nawet fajny, ale sen miałam dziwny.
- Weźmiemy walizki, wychodzimy i wszystko mi opowiesz.
Dalej nie odzywałam się już słowem. Po 15 minutach znaleźliśmy się w wielkiej sali z plakietką " odbiór walizek " i jeszcze coś tam po angielsku. Walizki zaczęły wyjeżdżać na wielką taśmę taką jak w sklepie, śmiesznie to wyglądało. Oczywiście, z moim wrodzonym szczęściem nasze były pierwsze. Wzieliśmy nasz dobytek i zwróciliśmy się ku wyjściu...
I jak wam się podoba pierwszy rozdział??? Narazi akcja się rozkręca. Jak myślicie który blog wydaje się lepszy pierwszy czy ten??? Do następnego wpisu. Liczę na kilka komentarzy :D

Ja niewiem obydwa są super:-) czekam na next:-)
OdpowiedzUsuń