- Tylko nie wypadni przez to okno.
- Daleko jeszcze?
- Nie...osiołku ze Shreka.
- No wiesz co? Ja tu podziwiam ludzi i ulice, a ty mi o Shreku gadasz?!
Wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem. Tak po jakiejś nieszczęsnych 3 godzinach dotarliśmy W KOŃCU na miejsce. Mój dom był wielki. Z werandą i dużym ogrodem. Nagle drzwi się otworzyły a po schodach zbiegł Rocky. Ukucnęłam, a on dosłownie rzucił mi się na szyję.
- Dosyć już tych czułości, leć zobaczyć dom i ogród. Na te słowa nogi mis eis momentalnie wyprostowały i byłam gotowa do biegu. Szłam spokojnie chodnikiem, który wił się do schodów na werandę. Ostrożnie otworzyłam drzwi i......
I weszłam do środka ( oczywiście mój czteronożny kumpel podąrzał cały czas za mną). Korytarz był wielki przestronny, a wogóle co ja tam wam będę opowiadać tu macie foty :
Dom od przodu
Glebnęłam się na łóżko w moim pokoju. Myślałam o wszystkim i o niczym. Nagle do w pokoju wszedł machając ogonem Rocky, a zanim mój tata.- I jak ci się podoba mieszkanie?
- Jest extra! Ale skąd wziąłeś na to wszystko pieniądze?
- Dostałem po prostu nową pracę i tyle.
- Dziękuję... - szepnęłam to prawie z łzami i rzuciłam mu się na szyję.
- Tylko nie becz, rozpakuj się i zejdź na obiad.
Miałam przed sobą 3 wielkie walizki.
- No to się zaczęło... - szepnęłam sama do siebie.
Pierwsza walizka poszła mi nawet sprawnie. Drugą zajmę się po objedzie.
- I co dzisiaj kuchnia poleca? - spytałam schodząc po schodach.
- Hmm....może być pizza

- Ale hawajska, nie zniosę z pepperoni.- Jak sobie życzysz.
Tata sięgnął po telefon a ja poszłam zobaczyć tyły ogrodu. Oczywiście Rocky za mną, tam gdzie ja to on też.
Ogród był rzeczywiście wielki, aż ogromny. Zieleń jak na Animal Planet w HD. Płot był obrośnięty żywopłotem. Po jednej stronie kwiaty. Po drugiej mały staw i ogromne drzewo z zawieszoną na gałęzi huśtawką. Po prostu raj. Rzuciło mi się w oko Frizbi.
- To co Rocky chcesz po aportować? - spytałam czworonoga.
Szczeknął dwa razy i stanął na dwóch tylnich łapach ( chociaż ma rok umie już dużo sztuczek m.in. aportować, łapa, daj głos, turlaj się , prosić, leżeć, do nogi, poszukaj mojego telefony ) jest naprawdę zabawny.Rzucałam mu latający krążek, a on łapał go za każdym razem w powietrzu. bawiliśmy się tak aż do krzyku taty :
- Laura! Obiad na stole!!!
Weszłam szybko do środka, umyłam ręce i usiadłam do stołu.
- Smacznego - odezwał się nagle tata.
- Smacznego.
Rocky tylko szczeknął i potruchtał do swojej miski z jedzeniem.
Po skończonym posiłku wyszłam jeszcze na chwile przed dom, ponieważ zapomniałam z samochodu telefonu. Na zewnątrz stały 3 grupki chłopaków z rowerami. Była jakoś 19.45.
Przechodzę koło tych chłopaków i słyszę jak na mi gwiżdżą. W prawdzie przyzwyczaiłam się już bo w Madrycie było dokładnie tak samo. Jak przechodziłam przez ulicę to trąbili i krzyczeli " Mała dasz mi swój numer?! " Przywykłam do tego, ale myślałam ze to się zmieni.

Nie obejrzałam się oni razu do tyłu. Wzięłam telefon z auta i wróciłam ( tym razem ktoś krzyknął " Ładny tyłek" ) do domu.Zastałam tam tatę, który oglądał na kanapie kabaret. Nie myśląc ani chwili poszłam na górę wzięłam szybki prysznic. Glebnałam się na łóżko i zasnęłam...
Mamy już drugi rozdział!!! Do następnego wpisu!!!


Super czekam na next zezwalam na pisanie następnych rozdziałów :-) ;-)
OdpowiedzUsuńDzięki!!! :D
OdpowiedzUsuńBardzo konkretnie napisane. Super artykuł.
OdpowiedzUsuńJa dokładnie zrobiłam to samo i jak kupiłam nowe mieszkanie w Gdyni https://www.eurostyl.com.pl/oferta/nowe-mieszkania-gdynia.html to na pierwszy obiad zamówiłam sobie pizzę. Nie było jeszcze żadnej kuchni więc jedzenie było na podłodze, ale i tak mi to bardzo odpowiadało.
OdpowiedzUsuńŚwietnie jest ten artykuł. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.
OdpowiedzUsuńBardzo fajną sprawa jest posiadanie własnego mieszkania i ja powoli także już szykuję się do wykończenia mojego. Do takich prac wezwałam firmę remontową https://www.wawerbud.pl/ co do której mam pełne zaufanie.
OdpowiedzUsuń