sobota, 18 stycznia 2014

5.Natrętność nie zna granic...

Lekcje skończyłam dokładnie o 13.20. Schodziłam właśnie z Monic po schodach, ale na dole zauważyłam Ross'a.
- Monic widzisz, to ten chłopak, na którego wczoraj wpadłam. - szepnęłam do przyjaciółki.
- Wiesz co chodź może z powrotem do szkoły...
- Nie, on nam nic nie może zrobić, i tak wszyscy się na niego gapią, więc nic nie zrobi, a poza tym tu są kamery...
Szłyśmy na dół. W tej chwili chłopak do mnie podleciał.
- Laura, wczoraj chyba zgubiłaś zeszyt...- powiedział blondyn, podając mi notes.
Oczy wszystkich były na nas zwrócone. Zresztą nie często widzi się gangstera pod szkołą.
- Dzięki...
- Miała byś może czas dzisiaj o 16.00??? - spytał blondyn.
- Nie sorki, mam pracę i nie mogę, pa.
Skończyłam jak najszybciej rozmowę i podeszłam do Monic.
- Widziałaś oczy wszystkich dziewczyn???
- Niestety tak...
- Laura, on chyba na ciebie leci. Nigdy się tak nie zachowuje.
- Lecieć to on może, ale na koniec świata.
- Zresztą to cię rozumiem. Nie wiadomo co ma na myśli przez " spotkanie o 16.00 ".
Szłyśmy tak w ciszy przez park i dwie ulicę, aż w końcu zatrzymałyśmy się u mnie pod domem.
- Może wpadniesz do mnie, posiedzimy, pogadamy???
- Jasne, jak nie będę przeszkadzać.
Chwyciłam przyjaciółkę za rękę i wprowadziłam do środka. Od razu powitał nas Rocky.
- Hej mały jak ja cię dawno nie widziałam. - szepnęła rudowłosa , głaskają psa za uchem.
- Chcesz coś do picia???
- Nie dzięki, albo wodę.
Poszłam do kuchni nalałam w kubek wody i wróciła, do salonu. Usiadłyśmy na kanapie.
- Pracujesz gdzieś??? - spytała Monic.
- W barze na Wall Street.
- A ja na przeciw w księgarni!!!
Jak to dziewczyny zaczęłyśmy piszczeć i skakać z radości.
- Ale będzie fajnie, możemy się odwiedzać w przerwach.
- A o której zaczynasz???
- 17.30.
- Ja tak samo, to może umówimy się gdzieś i pójdziemy razem???
- Spoko, wyjdę jeszcze tylko na spacer z psem i możemy iść.
Kręciłyśmy się po dworze przez jakieś 3 godziny. Było nawet fajnie. Rozmawiałyśmy o szkole i chłopakach.
Każda z nas rozeszła się w inne strony i umówiłyśmy się na 17.00.
Gdy spojrzałam na zegarek była 16.57. Wyszłam szybko z domu trzaskając drzwiami. Byłam ubrana tak :

( okulary miałam wczepiane we włosy ). Oczywiście byłam na wrotkach. Jestem tam jedyną kelnerką, która jeździ. Szef twierdzi ze tak jest szybciej.
Z daleka widziałam już Monic.
- A ty na wrotkach??? - spytała zdziwiona dziewczyna.
- Szef sobie tak wymyślili. Rozumiesz będę jedyna!.
- Poradzisz sobie, we wrotkach jesteś najlepsza na świecie.
- To miłe z twojej strony...
Szłyśmy długim chodnikiem. Po 15 minutach byłyśmy już na miejscu. Rozstałyśmy się na środku ulicy, ja poszłam w prawo, a Monic w lewo. W barze panował straszny gwar. Mnóstwo ludzi. Moja praca to przyjmowanie zamówień i dostarczanie jedzenia - po prostu kelnerka.
Pocieszało mnie jedynie to że w głośnikach leciała muzyka np. Maroon 5 " Moves Like Jagger ". Jeździłam do po szczególnych stolików i nuciła sobie pod nosem. Przez 20 minut pracy udało mi się już pomylić 3 zamówienia, ale dostałam też 48 dolary. W pewnej chwili do baru Ross ze swoim gangiem. Stałam na środku nie dowierzając że on tutaj przyszedł. Uśmiechnął się tylko do mnie i usiał przy stoliku.
Podjechałam żeby przyjąć zamówienie.
- Co podać???
- Pizze i 4 cole.

Zapisywałam to wszystko w notesie i wróciłam do kuchni przekazać kolejne życzenia klientów. 
Wzięłam do ręki ścierka i zaczęłam sprzątać blat.
Usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się szybko. Za mną stał Ross.
- Myślałaś już nad naszym spotkaniem??? - spytał z chytrym uśmieszkiem.
- Tak...i raczej nie, zresztą widzisz że jestem zajęta.
- To chociaż mógłbym cię odprowadzić do domu???

Wtedy już mocno przegiął.
- Koleś! Czego ty ode mnie chcesz!? Zrozum że się po prostu ciebie boję i nie mam zamiaru spotykać się z gangsterem.
-Dobra spokojnie...już sobie idę...


Chłopak odszedł do swoich kumpli, a ja dalej sprzątałam ladę.
Jechałam podać im zamówienie, ale ktoś wylał sok na podłogę i się poślizgnęłam. Myślałam że spadnę na ziemie, ale wleciałam na blondyna. Właściwe to stałam podpierając się o jego tors. Chłopak złapał mnie w tali i wbił się w moje usta.
Szybko go od siebie odepchnęłam.
- Pogrzało cię!? - krzyknęłam wybiegając z baru.
Chłopak wyszedł za mną, ale gdy zaczęłam biec odpuścił sobie. Około 20.00 wróciłam do domu. Wzięłam odprężającą kąpiel i zeszłam na dół. Na stolę znalazłam kartkę od taty "wracam jutro o 15.00 wiesz nowa praca to nowe obowiązki, buziaki tata". Wypiłam jeszcze tylko szklankę wody i zasnęłam.


2 komentarze:

  1. Dasz dzisiaj nexxta?? ♥ Błagam, wciągnęło mnie to i chce więcej! ! :) Rozdział zajebisty ;*

    OdpowiedzUsuń